WYSTĄPIENIA PUBLICZNE POLITYKÓW PDF Print E-mail
Written by Piotr Golebiowski   
Monday, 30 November 2009 14:02

Tak jak film, każda publiczna prezentacja polityka jest występem. Dobrze kiedy polityk jest utalentowanym aktorem, PowerPoint jego medium, a wyborcy – widownią. Co robisz w czasie prezentacji, aby twoi słuchacze poczuli się gwiazdami przedstawienia? O niuansach prezentacji rozmowawiamy z Bogusławem Feliszakiem.

MP: Co Pan sądzi o dotychczasowych wystąpieniach publicznych polityków?
Bogusław Feliszek: Kto jest największą gwiazdą w Hollywood? Na pewno nie aktorzy. Kto jest największą gwiazdą polskiego życia politycznego? Niestety, politycy. Jednym z sekretów Hollywood jest wywołanie u widza uczucia, że to on jest gwiazdą wieczoru. Film ma go pochłonąć całkowicie. Jego sukces zależy od tego jak bardzo będzie się utożsamiał z tym co dzieje się na ekranie. Empatia widzów przekłada się na obroty w kasie. Ludzie gotowi są płacić dużo za bilety pod warunkiem, że mogą poczuć się „właścicielami” bohaterów. Będą stać w długich kolejkach, jeśli to oni poczują się autorami scenariusza i przez dwie godziny będą dzielić losy filmowych postaci. Tak jak film, każda publiczna prezentacja polityka jest występem. Dobrze kiedy polityk jest utalentowanym aktorem, PowerPoint jego medium, a wyborcy – widownią. Co robisz w czasie prezentacji, aby twoi słuchacze poczuli się gwiazdami przedstawienia? Czy wpadłeś w pułapkę myślenia, że twój „produkt” jest najważniejszy? A może jest jeszcze gorzej – ty jesteś gwiazdą? Myślę, że polscy politycy powinni wykorzystać mądrość producentów z Hollywood i przyjrzeć się wszystkiemu z perspektywy widowni. Co zrobić, aby ich słuchacze poczuli się pępkiem wszechświata? Wiem. To trudne zadanie. Dla niektórych przyjęcie metod skutecznych w Hollywood oznacza porzucenie dotychczasowego stylu działania. W Hollywood mówią, że liczy się tylko obraz. Sedno w tym, że mają rację. Jeśli polityk nie potrafi opowiedzieć swojej historii za pomocą obrazków, nie potrafi opowiedzieć jej wcale. Czy pamiętasz jakiś hit kinowy, w którym użyto tabel i wykresów? Podobnie jak kiedyś Hollywood, dziś autorzy udanych wystąpień zaczynają doceniać siłę obrazu. Zadaniem każdej ekipy filmowej jest przekazanie informacji za pomocą obrazu i dźwięku. Architekci, projektanci wnętrz, scenografowie, specjaliści oświetlenia i kompozytorzy pracują nad zamianą scenariusza w przejmujące doświadczenie zmysłowe. Oczywiście, bez technicznych zasobów Hollywood polityk musi ograniczyć się do tego czym dysponuje. Zmieniając treść wystąpienia na bardziej przebojowe, powinien przestań mówić o sobie. Niech mówi o odbiorcach. Jakie mają problemy? Jakie są ich nadzieje i marzenia? Co by było, gdyby znaleźli się tam, gdzie chcą być? Treść prezentacji powinna odwoływać się do tego kim chcą być jego słuchacze i w jaki sposób może pomóc im zrealizować swoje marzenia. Polscy politycy zbyt skupieni są na swoich problemach i marzeniach, a my siłą rzeczy zbyt skupiamy się na nich. Stąd poczucie frustracji i rozczarowania.

Jakie są? Czego im brakuje?
W polityce funkcjonują dwie rzeczywistości. Pierwsza rządzi się prawem, że nie ma drugiego pierwszego wrażenia. Druga prawda mówi, że liczą się tylko wygrani. Jeśli kandydat na publiczny urząd poradzi sobie skutecznie z pierwszą zasadą, nie będzie miał kłopotów z drugą. Jeśli politykowi zależy na pozytywnym pierwszym wrażeniu w kontakcie interpersonalnym lub pośrednio poprzez wystąpienie publiczne, musi zadbać o dwie rzeczy: przykuć uwagę i powiedzieć coś co spotka się z pozytywnym rezonansem. Czasem sukcesem będzie przekonanie do siebie jednej osoby. W polityce przecież liczy się każdy głos. Polskim politykom brakuje przede wszystkim charyzmy, tej jasnej otoczki wokół głowy, którą wszyscy widzą, choć fizycznie ona nie istnieje. Charyzmy niestety nie można sobie przeszczepić. Na szczęście nikt nie musi poddawać się operacji przeszczepu charyzmy lub brać lekcji tańca, aby poradzić sobie z publicznym wystąpieniem. Drobne, acz zauważalne zmiany w stylu nawiązywania i utrzymania kontaktu z audytorium, prezentowania się przed publicznością i tempie mówienia mogą przynieść zadziwiające rezultaty. Oto 10 porad jak zwiększyć skuteczność wystąpienia:

1. Najważniejszy krok to kilkakrotne przećwiczenie całego występu. Zamiast wygłaszać 15-30 minutowe przemówienie – przedstaw trzy dobrze spuentowane historie. Każda powinna mieć wprowadzenie, akcję, dialogi, pytania, problem, rozwiązanie i konkluzję. Lepsze wrażenie robi korzystanie z notatek niż odczytywanie przygotowanego tekstu.

2. Doświadczeni mówcy najpierw piszą tekst całego wystąpienia, uczą się go i następnie streszczają w punktach. Odwoływanie się w potrzebie do notatek, a nie całego tekstu pozwala utrzymać kontakt wzrokowy z publicznością.

3. Mówcy często mylnie sądzą, że patrzenie na salę sprzyja lepszemu kontaktowi. Jest wręcz przeciwnie. Słuchacze mają wtedy wrażenie, że stale patrzysz w jakieś miejsce poza ich plecami i nie szukasz kontaktu z żadną konkretną osobą. Zamiast bezładnie omiatać salę wzrokiem wybierz jedną osobę lub małą grupkę i do niej/nich skieruj konkretne zdanie. Następną myśl wypowiedz w kierunku innej grupy. Możesz wtedy liczyć na lepszy kontakt, a twoja komunikacja pozawerbalna okaże się bardziej sugestywna.

4. Poczucie osamotnienia u niektórych mówców bierze się też z ich złudnego przeświadczenia, że lepiej stać za mównicą niż wyjść przed nią. Niektórzy nawet mówią, że mównice są dla tchórzy. Zgadzam się. Dlatego nie chowaj się za nimi. Od czasu do czasu zejdź z podium. Jeśli korzystasz z mikrofonu, poproś o urządzenie, które da Ci swobodę ruchów i przemieszczania się.

5. Nie przesadzaj z gestykulacją. Ruchy rąk bardziej pomagają mówcy niż odbiorcom. Wydaje się, że pobudzają pracę mózgu i ułatwiają odtworzenie zapamiętanego tekstu. Co więcej, szczere gesty nieco wyprzedzają słowa i dlatego tak trudno je zaplanować. Co robisz z rękami? Trzymaj je osobno. Nie zakładaj jednej na drugą. Nie trzymaj ich w kieszeni. Nie wyginaj palców. Nie baw się obrączką lub pierścionkiem. Nie krzyżuj rąk z tyłu na wysokości głowy jak jeniec wojenny. Najprostsza pozycja to trzymanie jednej ręki delikatnie na notatkach, a drugiej na wysokości biodra i wykonywanie nią przemyślanych gestów podkreślających ważniejsze punkty wypowiedzi.

6. Aby zmienić stronę tekstu, przesuń kartkę obok (na koniec będziesz miał kartki ułożone w odwrotnej kolejności). Ukryj tę zmianę gestem wolnej ręki i ruchem ciała w stronę audytorium. Nigdy nie przewracaj kartki na drugą stronę. To uświadomi słuchaczom, że tak naprawdę nie mówisz do nich tylko odczytujesz przygotowany tekst.

7. Abstrakcje są twoim dużym wrogiem. Zanim przywołasz jakieś abstrakcyjne określenie, poszukaj obrazowego porównania i terminów, które słuchacze potrafią sobie wyobrazić. Jeśli to możliwe, odwołaj się w prezentacji do czegoś, o czym piszą gazety.

8. Zmieniaj tempo wypowiedzi. Często powtarzanym błędem jest jednostajne tempo i monotonna intonacja. To zabije każde wystąpienie. Widziałeś kiedyś gazetę bez tytułów? Bez zdjęć? Bez tłustych czcionek? Tylko szarą płachtę papieru? Twoim zadaniem jest położenie nacisku tam, gdzie w gazecie jest tłusty druk, oddzielenie tytułów zmianą tempa i podkreślenie najważniejszych myśli inną wysokością głosu. Nie bój się chwili ciszy. To co powiesz za chwilę zabrzmi mocniej.

9. Szanse, że nikt nic nie zapamięta z tego, co powiedziałeś są duże. Szanse, że ktoś Ci zwróci uwagę, że się powtarzasz są bardzo małe. Dlatego nie bój się wracać do najważniejszych myśli.

10. Nie mów, "Widzę, że mój czas już się kończy." To strata czasu. Po prostu wykorzystaj najlepiej czas, który masz do dyspozycji.

Co Pan doradza? Co powinni zmienić politycy w swoich wystąpieniach?
Odnoszę wrażenie, że politycy zbytnio skupiają się na tym, co chcą powiedzieć, a zbyt mało myślą o tym, co chcą, żeby zostało zapamiętane. Jeśli zgodzimy się, że wystąpienia publiczne służą komunikacji, to politycy za mało myślą o odbiorcach swoich przekazów, a komunikacja to przecież proces dwukierunkowy. Komunikacja to dużo więcej niż tylko mówienie do ludzi i do rzeczy. To coś więcej niż gesty towarzyszące wypowiedzi. Efektywna komunikacja dotyczy tego, co polityk powiedział, jak to zrobił i wrażliwej interpretacji odzewu. Każdy z nas sam jest pierwszą wiadomością! Przypomnij sobie kogoś kogo spotkałeś ostatnio pierwszy raz. Co o nim sobie pomyślałeś? Jakie wrażenie sam robisz na innych? Jak długo ono trwa? Być może zdziwi ciebie to, że w ciągu pierwszych 7 sekund kontaktu tworzymy pierwszą opinię na temat nowo poznanej osoby i mija bardzo dużo czasu zanim ją zmienimy, szczególnie jeśli jest to obraz negatywny. Powtórzę, bo to ważne: To ty jesteś twoim pierwszym wrażeniem. Możesz wykreować swój pozytywny wizerunek poprzez sposób komunikowania się z innymi. Musisz jednak wiedzieć jak jesteś przez nich postrzegany. Każdy dobry mówca pamięta o trzech zasadach:

1. Powiedz co naprawdę myślisz.
Skuteczne przemówienia są zawsze wywrotowe, gdyż podważają obowiązujący porządek. Lepsze jest zawsze wrogiem dobrego. Wypowiadanie własnego zdania nie musi jednakże oznaczać za-mierzonej obrazy i prowokacji. Należy starać się (można się tego nauczyć) przedstawiać własne opinie w sposób nie stwarzający poczucia zagrożenia – sposób zachęcający do komentarza i reakcji - oraz upewnić się, że na pewno nie powtarzamy cudzych opinii. Sugestywni liderzy mają odwagę mówić co naprawdę myślą i zazwyczaj są to opinie podzielane przez ich słuchaczy.

2. Uwzględnij chwiejność uwagi.
Nikt nie odbiera całości przekazów. Każda osoba słuchając wypowiedzi innych osób dokonuje selekcji. Wybiera to, co dla niej jest ważne i ciekawe. Ty także. Buduj „sprzężenie zwrotne" aktywnie śledząc tok wypowiedzi, zadając pytania dla wyjaśnienia momentów niezrozumianych, ujawniając swoje odczucia i reakcje. Okazuj zainteresowanie sprawami rozmówcy.

3. Słuchaj z szacunkiem.
Przyjmij, że twój słuchacz wie, co chce powiedzieć, nawet, jeśli nie robi tego zrozumiale. Jest to z jednej strony sprzeczne z prostą i często stosowaną w naszej kulturze zasadą wykorzystywania błędów. Z drugiej strony, nagradza nas możliwością nawiązania autentycznego i głębokiego kontaktu. Zamiast szukać powodów do dyskredytowania rozmówcy, postaraj się postawić na związek i znaczenie. „Ludzie sądzą, że tak postępują tylko mięczaki” – powiesz, ale szacunek dla tego, co myśli druga osoba jest jedną z najtrudniejszych rzeczy w komunikacji.


Jakie politycy najczęściej popełniają błędy?
Większych i mniejszych błędów jest mnóstwo. Brak zgodności słów z językiem ciała, fałszywe założenie, że komunikat nadany równa się komunikatowi odebranemu czy dziwne przeświadczenie, że mównica sejmowa daje immunitet chamstwu. Powiem o jednym, bardzo szkodliwym. Najpierw trzy przykłady:

1. „PiS nie ma żadnych niedemokratycznych planów utrzymania się przy władzy i Tusk świetnie o tym wie. Nie ma też planów zniszczenia PO...” – mówi Jarosław Kaczyński, premier.
(Dziennik, Kaczyński: Kurskiemu włos z głowy nie spadnie, 26-06-2006)

2. „Nie byłam z łapanki i nie muszę tu odsiedzieć 20 lat” – mówi wicepremier, minister finansów, Zyta Gilowska, o swojej ewentualnej dymisji z powodu napięć w rządzie.
(Rzeczpospolita, O wolności..., 11-05-2006)

3. „Niech on na mój temat mówi co chce, ale mnie oszustem i hochsztaplerem niech nie nazywa, bo ja za to nigdy skazany nie byłem” – mówi wicepremier Andrzej Lepper, lider Samoobrony, o wypowiedzi Jana Rokity, w której nazwał go oszustem i hochsztaplerem.
(Polskie Radio PR3, Salon polityczny Trójki, 20-04-2006)

W codziennych rozmowach ze znajomymi i przyjaciółmi często powtarzamy negatywne pytania. Pokazujemy w ten sposób, że rozumiemy pytanie i szanujemy obawy rozmówcy. Na przykład: „Tak, rozumiem Twoje rozżalenie, że NIE pozwalam Ci wracać późno do domu. Masz rację, jestem surowym ojcem. Jestem bez serca. Trudno nam się rozmawia, ale...”. Taki styl rozmowy jest jak najbardziej na miejscu w rodzinnym gronie, ale przynosi katastrofalne skutki w kontakcie z mediami. Na przykład reporter pyta: „Panie Feliszek, czy to prawda, że na szkoleniach medialnych uczy Pan jak okłamywać, ośmieszać i ogłupiać reporterów?”. Feliszek odpowiada reporterowi: „Oczywiście, to nieprawda, że uczę jak okłamywać, ośmieszać i ogłupiać reporterów. Na naszych szkoleniach uczymy prezesów i rzeczników prasowych jak przekazywać pozytywne komunikaty o nich samych odpowiadając na pytania dziennikarzy. Uczymy jak rozpoznawać zamiary i techniki reportera tak, żeby najlepiej wypadli przed kamerą. Jednocześnie staramy się szkolić... (itd. itp. przez 10 minut o tym, jacy to jesteśmy wspaniali i niezastąpieni). Który fragment z tej wypowiedzi czytelnicy znajdą w jutrzejszej gazecie? „Bogusław Feliszek, prezes Pressence Public Relations powiedział, że na szkoleniach medialnych nie uczy okłamywać i ośmieszać dziennikarzy”. Czy mogę skarżyć się, że to zdanie jest wyrwane z kontekstu? Mogę. Skutecznie? Bynajmniej. Reporter powtórzył moje słowa, a że nie te, które chciałem, to już moja strata. Winić mogę tylko siebie. Każdy inteligentny i logicznie myślący polityk podświadomie czuje, że w rozmowie z dziennikarzem najpierw musi odrzucić negatywne oskarżenia i dopiero potem przejść do pozytywnych wiadomości. Ale to co uchodzi w codziennych rozmowach, jest nie do przyjęcia w kontakcie z mediami! Polityku! Nie odrzucaj oskarżeń. Nie powtarzaj negatywnych słów. Nie powtarzaj tego co jest nieprawdą. Zamiast tego, mów o tym co jest prawdziwe, pozytywne i ważne dla Ciebie.


Jak zatem dobrze przygotować się do wystąpienia?
Dobre przygotowanie do klucz do skutecznego wystąpienia. Trzeba spróbować wejść w skórę naszego audytorium i zastanowić się jakie pytania mają w głowie i jakimi problemami żyją. Wystąpienie trzeba zbudować wokół tych pytań i problemów. Na koniec wystąpienia każdy ze słuchaczy powinien pomyśleć, "Jak dobrze, że tu jestem". To proste. A konkrety? Zapominanie konkretnych słów lub fragmentów przygotowanego tekstu jest większym zmartwieniem samych mówców niż ich słuchaczy. Twoje audytorium nie wie ile chcesz powiedzieć dowcipów lub jaka ma być puenta Twojego wywodu. Z drugiej strony taka „czarna dziura” może zbić Ciebie z tropu i zburzyć logiczny wątek prezentacji. Na szczęście są sposoby jak temu zapobiec. Oto kilka z nich:

1. Ćwicz, ćwicz i jeszcze raz ćwicz. Treść twojego wystąpienia musi być Ci tak bliska, że praktycznie niemożliwe będzie zapomnienie jej podstawowych wątków.

2. Ułóż logicznie wszystkie elementy tak, aby łatwiej było ci przeprowadzić wywód. Skomplikowane prezentacje są trudne dla mówców i odbiorców.

3. Spróbuj skojarzyć każdy punkt prezentacji z jakimś obrazem. Takie połączenie obrazów z fragmentami tekstu ułatwia zapamiętanie treści.

4. W małym pomieszczeniu możesz zapisać najważniejsze punkty na tablicy umieszczonej za plecami słuchaczy. Będziesz miał przed sobą w skrócie to, co chcesz powiedzieć i nie będziesz musiał korzystać z notatek.

5. W większej sali posadź w pierwszym rzędzie kolegę-suflera z kartami formatu A3 lub A4. Na kartach są zapisane hasłowo poszczególne punkty twojego wystąpienia.

6. Jeżeli nie wyobrażasz sobie wystąpienia bez notatek, przygotuj je na małych kartkach formatu 10,5 x 7,5 cm. Będą niewidoczne w twojej dłoni i nie będziesz nimi szeleścić w czasie przekładania.

7. Przyjdź do sali zawczasu, aby rozwiesić wszystkie potrzebne materiały wizualne i ustawić rekwizyty, które planujesz wykorzystać podczas wystąpienia.

8. Możesz też skorzystać z komputera do wyświetlenia slajdów i fragmentu tekstu za plecami słuchaczy. Tak samo pomaga w telewizji teleprompter.

9. Korzystając z jakichkolwiek technologii „pomocniczych” nigdy nie umieszczaj całego tekstu. Będziesz wtedy odczytywać przygotowany tekst zamiast rozmawiać z audytorium. Lepiej umieść tam tylko najważniejsze punkty. Twoje wystąpienie będzie bardziej naturalne.

10. Cokolwiek się wydarzy, nie trać głowy. Twoi słuchacze nigdy nie wiedzą dokładnie, co chcesz powiedzieć. Jeśli ubierzesz to, co chciałeś powiedzieć w trochę inne słowa, nie będą z tego powodu ani mądrzejsi ani gorzej poinformowani. A ty nie będziesz wcale gorzej wyglądać.


Jak powinniśmy mówić aby wzbudzić zainteresowanie słuchaczy?
Przede wszystkim trzeba wierzyć w to, co mówimy. Należy mówić z pasją i zaangażowaniem. Te emocje szybko udzielają się publiczności. Kiedy uda się rozbudzić pożądane emocje (nie zawsze są one pozytywne), wtedy możemy już robić praktycznie wszystko. Dlaczego niektóre wystąpienia są dużo lepsze od innych? Skąd bierze się ich ujmująca siła perswazji podczas, gdy inne są nudne jak przysłowiowe „flaki z olejem”? Odpowiedź można znaleźć uważniej oglądając reklamy telewizyjne. Jakie techniki wykorzystują one, aby przykuć uwagę widzów?

KROK 1:
WYRWIJ ICH Z LETARGU!
Zauważyłeś z pewnością, jak wiele wystąpień rozpoczyna się powitaniem "Nazywam się...”, „Zapraszam do wysłuchania...”, „ble, ble, ble". Jeszcze nie widziałem takiej reklamy w telewizji. Wszystkie natomiast mkną z szybkością ekspresu i starają się zrobić wrażenie na widzu. Skuteczny trik polega na rozpoczęciu wystąpienia od wątku zupełnie nie związanego z tematem. Na przykład, jesteś premierem i swoje przemówienie zaczynasz od słów „Jeden dzień w raju". I już widzisz jak kilka osób otworzyło lekko przymknięte ze znużenia oczy. Jesteś liderem krytykowanej partii, więc dlaczego chcesz mówić o niebie? Dysonans pomiędzy Twoim „produktem", a przedstawionym pomysłem jest tak duży, że już nie musisz starać się o uwagę słuchaczy. Teraz tylko łagodnie poprowadź ich za rękę (na przykład możesz zasugerować, że Pan Bóg stworzył mężczyznę, kobietę i następnie podarował im... demokrację) To tylko początek.

KROK 2:
OPOWIADANIE ZAWSZE DOBRZE SIĘ SPRZEDAJE
Czy widziałeś ostatnio jakieś love story? Potrafisz opowiedzieć główny wątek filmu. Większość słynnych filmów i reklam jest zbudowanych wokół sugestywnej historii. Przygotuj podobnie swoje przemówienie. Wymyśl historię i wpleć ją do narracji. Dzięki takiej konstrukcji wystąpienie zyska na atrakcyjności i łatwiej będzie zapamiętana chronologia poszczególnych części. (Na kogo by głosowali Adam i Ewa? Kto liczył głosy? Jak sprawowały się wtedy media?)

KROK 3:
BUDUJ NAPIĘCIE, NIE TAJEMNICĘ
Alfred Hitchcock był mistrzem suspensu. Na samym początku mówił, kto był mordercą. Tak więc wszyscy wiedzieli jaki będzie finał opowieści. Wszyscy oprócz głównego bohatera (lub bohaterki), który na koniec rozstawał się z życiem. I to właśnie budowało napięcie. My wiedzieliśmy kim był morderca – dlaczego nie wiedziała tego ofiara? To właśnie ekscytowało nas przez całe 90 minut. Jeśli uda Ci się wytworzyć takie napięcie na początku wystąpienia, będziesz słuchany z wypiekami na twarzach.

KROK 4:
NIE ZANUDZAJ ICH ROZWIĄZANIAMI. POKAŻ PROBLEM!
Większość komunikacji dotyczy rozwiązań. Zrób coś innego. Rozejrzyj się dokoła. Ludzie są zaabsorbowani problemami. Chodzą smutni i apatyczni. Mają spuszczone głowy. Jeśli przywołasz problem, który jest im bliski, wychodzą z letargu i zaczynają słuchać. Przedstaw sugestywny obraz kryzysowej sytuacji. Dopiero po odwołaniu się do problemu, możesz pokazać rozwiązanie. Najlepszy reklamy zawsze zaczynają się od problemu, by po chwili wskazać rozwiązanie.

KROK 5:
ZMNIEJSZ RYZYKO
Dlaczego ludzie mówią „zastanowię się nad tym." Ponieważ nie obniżyłeś znacząco ryzyka. Tak długo jak ryzyko przewyższa 50%, mózg automatycznie sonduje wszystkie plusy i minusy. Jak zredukować ryzyko? Reklamy telewizyjne gwarantują zwrot pieniędzy, bezpłatne testy, darmowe jazdy próbne. Jaką wartość ma twoje słowo honoru? Inwencja w promocji nie zna granic.

KROK 6:
POKAŻ LUDZIOM, ŻE NIE SĄ KRÓLIKAMI DOŚWIADCZALNYMI
Jeżeli masz sprawdzony „produkt" i zadowolonych klientów i nie wykorzystujesz ich opinii, tracisz sporo pieniędzy. Nawet, gdy dopiero szykujesz się do premiery „produktu", możesz zorganizować testowe „jazdy próbne" i opublikować korzystne komentarze. Po to są m.in. prawybory.

KROK 7:
ZAKOŃCZ EFEKTOWNIE!
Każdy film, każda reklama ma punkt kulminacyjny i finał. Twoje wystąpienie też powinno mieć taką dramaturgię. Nie ma nic gorszego niż zbudować duże oczekiwania, odpowiedzieć na wszystkie pytania i zakończyć przemówienie słabym finałem. Twój finał musi być jak błysk flesza. Nieoczekiwany, krótki i oryginalny. Tylko wtedy masz szansę pozostawić trwałe wrażenie. W innym wypadku twoje wystąpienie będzie przypominać zdanie bez kropki.

Czy istnieją jakieś sprawdzone wzorce wystąpień, pewne zasady, czy raczej wszystko zależy od kontekstu i danej sytuacji (grupa docelowa itd.)?
W każdym wystąpieniu publicznym kluczowe są dwa krytyczne momenty. Początek i zakończenie. Bez dobrego początku nikt tak naprawdę na zacznie słuchać. Bez efektownego zakończenia nikt nie będzie wiedział po co tak naprawdę go wysłuchał. Początek to twoje pierwsze wrażenie. Koniec to twoja reputacja. Jest kilka sprawdzonych sposobów jak efektownie zaczynać. Może to być anegdota, osobista historia, szokujący fakt, pytanie retoryczne. Coś, czego publiczność się nie spodziewa, coś co jest zgodne z główna myślą, coś co skłoni do skupienia się. Puenta? Zależy od celu wystąpienia. Mamy głosować za ustawą lub przeciw. Mamy strajkować czy pracować? A może tylko mamy zastanowić się nad naszą przyszłością? Na koniec ludzie muszą wiedzieć czego mówca od nich oczekuje.


Jak istotnym wedle Pana czynnikiem jest sztuka "dobrego przemawiania" dla polityka?
Słowo to narzędzie pracy polityka. Przemawianie to sztuka przekonywania ludzi do swoich poglądów, nastawień i opinii. To też zachęcanie ludzi do działania. Niedawno zapytałem mojego klienta jak przygotowuje się do wystąpienia na konferencji. „To nic ważnego” – usłyszałem – „Będzie tylko 20 osób, więc nie przygotowuję żadnych fajerwerków”. Rozumiem, że mój klient uznał to wystąpienia za nieważne dla niego. Ale co na ten temat sądzili jego słuchacze? Dla osoby, która codziennie występuje przed większymi i bardziej wpływowymi grupami jedno wystąpienie więcej, jedno mniej być może nie czyni różnicy. Ale starałem się mu wytłumaczyć, że nie ma nieważnych wystąpień. Wystarczy zastanowić się ile będzie tam osób, które usłyszą go pierwszy i być może ostatni raz. Każde wystąpienie publiczne jest okazją wywarcia trwałego wrażenia (dobrego lub złego) na słuchaczach. Oczywiście, nikt kto występuje często, nie może traktować wszystkich wystąpień jednakowo. Polityk wygłaszający codziennie pięć przemówień nie ma czasu na ćwiczenie każdego z nich przez dwie godziny. Najprostszą decyzją jest mniej poważne potraktowanie mniejszych lub mniej wpływowych audytoriów. To duży błąd. Złe przemówienie – nawet najkrótsze – długo pozostaje w pamięci. Często zdarza się więc, że mówcy mówią nudno, niedbale i bez polotu. Może to nie szkodzi ich reputacji, ale nie pomaga także. Po prostu, marnują czas słuchaczy. Swój też. Najlepszą metodą wygłaszania wspaniałych i ważnych przemówień jest poważne podejście do każdej najmniejszej i pozornie błahej okazji kontaktu ze słuchaczami. Publiczne wystąpienia i prezentacje to sztuka, którą albo traktujesz poważnie albo nie. Szanujący się kucharz nie serwuje grupie smakoszy wyśmienitego jadła, a czerstwego chleba i frytek mniej ważnym klientom, bo jest po prostu znakomitym kucharzem, który zawsze trzyma poziom. Kluczowym elementem pozytywnego podejścia do wszystkich słuchaczy jest założenie: jesteście dla mnie ważni i jestem szczęśliwy, że mogę do was dzisiaj mówić! W świecie rozrywki mistrzem takiej filozofii jest Mick Jagger. Każdy jego koncert do wulkan energii i fontanna entuzjazmu. Londyn, Paryż, Nowy Jork. Każde miejsce jest ważne. Każdy czuje, że muzyk daje się z siebie wszystko. Czy są wieczory, kiedy Mick Jagger wolałby usiąść w domu z książką zamiast skakać na scenie? Na pewno, ale nigdy nie daje tego odczuć swoim fanom. Nie ma nudnych i złych przemówień. Są tylko nudni i źli mówcy. Są tylko nudni i źli politycy. I tacy nie mogą liczyć na oklaski i uwielbienie tłumu.


Czy politycy są w stanie sami przygotować się do wystąpień i szkolić w tej dziedzinie, czy raczej potrzebna jest pomoc kogoś z zewnątrz? Co Pan doradza?
Większość polityków uważa, że jest znakomitymi mówcami, bo przecież... co-dziennie występują publicznie. Podam przykład. Pięciokrotne zeznawanie przed sejmową komisją śledczą to prawie... jak wyrok. Jak to możliwe, że tak inteligentna i doświadczona osoba, jaką jest Aleksandra Jakubowska, tak źle prezentowała się jako świadek przed komisją śledczą badającą okoliczności złożenia Agorze propozycji korupcyjnej? Spodziewałem się zobaczyć i wysłuchać kompetentnego, wiarygodnego i dobrze przygotowanego do złożenia zeznań świadka. Zamiast tego zapamiętałem sprzeczne zeznania, dziwne „zaćmienia pamięci”, słowne utarczki i kąśliwe uwagi. Kiedy wyłączałem na chwilę dźwięk widziałem zestresowaną, spiętą i znerwicowaną osobę. Jeden z doradców minister Jakubowskiej powiedział mi, że odniosłem mylne wrażenie, i że osiągnięto zamierzony cel. Jaki? „Szefowa gabinetu politycznego premiera ani razu nie pozwoliła sobie wsadzić w usta coś, czego nie powiedziała. Pani Jakubowska mówiła prawdę i przez cały czas była sobą” – usłyszałem. Tylko dla dobra tego wywiadu załóżmy jednak, że zeznania jednej z najbardziej wpływowych wtedy osób w rządzie, rzeczywiście odbiegały od ideału. Zachowanie minister Jakubowskiej (i kilku innych prominentnych polityków) obciążone było bardzo typową dla VIP-ów wadą. Nazwijmy ją „chorobą prezesa”. Co to takiego? „Choroba prezesa” to nieudana komunikacja spowodowana przez nadmierną pewność siebie, niewystarczające przygotowanie, dyskomfort wywołany sytuacją, w której trzeba udowodnić swoją rację, ogólną niechęcią do przesłuchania lub dowolną kombinacją wymienionych czynników. Minister Jakubowska popełniła błąd charakterystyczny dla wielu ważnych osób, które po złożeniu zeznań są zdziwione, że komisja nie daje im wiary. Jaka jest cena takiego zachowania? Moim zdaniem horrendalnie wysoka... Podobne zachowania obserwowałem wielokrotnie na naszych szkoleniach medialnych. Kiedy podczas próbnych wywiadów prezesi słyszą ostre, agresywne i trudne pytania wdają się w psychologiczne mocowanie na ręce – kto kogo pokona. Pewni siebie, szybcy, wykazujący się wiedzą – czasem zaczepni – próbują sparować moje prowokujące pytania. To taka słowna przepychanka – gra w słowne szachy, w której to ja mam dostać mata. Czasem to się udaje. Widzę wtedy na ich twarzach triumf zwycięstwa. Są górą. Jeszcze raz pokazali, że są lepsi. Wierzą, że zwyciężyli. Chwilę potem już wiedzą, że... przegrali. Objawienie przy-chodzi, kiedy razem oglądamy nagrany na video wywiad. Mój rozmówca oczekuje, że zobaczy twarz pokonanego dziennikarza. Zamiast tego widzi siebie – agresywnego, aroganckiego, zimnego i złośliwego człowieka. Jak można "złapać" tę brzydką chorobę? Niektórzy rozmówcy zapominają w czasie wywiadu KTO jest adresatem ich wypowiedzi. Celem rozmowy nie jest debata z dziennikarzem, ale przekazanie swoich myśli. Tu nie chodzi o agresywnego reportera, którego próbują „zneutralizować”, ale o tysiące nowych klientów, partnerów w interesach, polityków, wyborców, obecnych klientów, innych dziennikarzy, pracowników i członków ich rodzin, którzy oglądają program, słuchają radia lub czytają gazetę. Słowne utarczki przysłaniają pod-stawowy cel rozmowy – przekonanie opinii publicznej, że osoba, partia, firma lub organizacja działa w jej najlepszym interesie. Jak można ustrzec się przed "chorobą prezesa"? Po pierwsze, po prostu trzeba spojrzeć „poza” plecy odbiorcy i zastanowić się do kogo mówimy. Po drugie, świadomie wybrać informacje, które najlepiej przemówią do naszych odbiorców. Tak jak chory lekarz powinien skorzystać z porady kolegi po fachu, tak polityk powinien skorzystać z pomocy specjalistów, którzy codziennie zajmują się analizowaniem dobrych i złych przemówień.


Jak Pan ocenia jak politycy będą przemawiać do nas w przyszłości? Czy nastąpią jakieś zmiany?
Czy jestem teraz wróżką ze szklaną kulą? Nie sądzę, że czekają nas rewolucyjne zmiany w sposobie komunikacji. Nowoczesne technologie pomagają błyskawicznie docierać do bardziej wyspecjalizowanych grup odbiorców, ale nigdy nie zastąpią podstawowego kontaktu pomiędzy jednym i drugim człowiekiem jakim jest spotkanie twarzą w twarz.