Stawiam na decentralizacje. Wywiad z burmistrzem warszawskiego Bemowa PDF Print E-mail
Written by Łukasz Cieniak   
Monday, 30 November 2009 13:57

„Nie można w całej machinie biurokracji zapominać o rzeczy najważniejszej, czyli o mieszkańcach. Często bywa niestety tak, że urzędnik spoglądając zza biurka zapomina dla kogo tutaj jest. Często staram sobie przypominać: – Jarek, jesteś tutaj dla mieszkańców, a nie mieszkańcy dla Ciebie”. O sytuacji warszawskiego samorządu, szansach i zagrożeniach dla rozwoju Warszawy rozmawiamy z burmistrzem warszawskiej dzielnicy Bemowo, Jarosławem Dąbrowskim.

Jak zaczął Pan swoją karierę polityczną? Jaką drogę przebył Pan przed nominacją na urząd burmistrza Bemowa?

W tym roku mija 10.lecie mojej przygody z polityką. Na samym początku włączyłem się do kampanii wyborczej na urząd Prezydenta w sztabie pani profesor Hanny Gronkiewicz-Waltz. Wtedy pomagałem w dystrybucji materiałów wyborczych. W 1997 roku, jako młody działacz trafiłem do Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego, tam funkcjonowałem u boku m. in. Jana Marii Rokity. Przez cały czas byłem silnie związany z Bemowem i byłem przewodniczącym Stronnictwa w dzielnicy. Następnie w okresie kolejnych wyborów SKL przystąpiło do Platformy Obywatelskiej. W 2003 roku SKL się rozwiązał, a ja wstąpiłem w dwa lata później w szeregi Platformy Obywatelskiej kiedy do partii przystąpiła pani Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Platforma Obywatelska wygrała wybory w Warszawie, czy jest to szansa na maksymalizacje procesów decyzyjnych w stolicy?

Z pewnością ułatwi nam to działania. Jesteśmy przede wszystkim partią otwartą na komunikacje ze społeczeństwem. Staramy się działać transparentnie i informować mieszkańców o wszelkich działaniach.

Czy w tym wypadku partia ma jakiś ustalony kierunek działań w samorządach lokalnych i stara się wywierać wpływ na lokalne władze?

Oczywiście partia ma wiele pomysłów na prowadzenie polityki samorządowej, tym nie mniej gwarancją dobrego zarządzania są przede wszystkim kompetentni ludzie tutaj „na dole”. Generalnie to my musimy wykazywać inicjatywę, aby wypełnić naszą misję. Ponosimy za to odpowiedzialność.

Czy jest pan zwolennikiem rządów technokratycznych, w których eksperci przejmują główną odpowiedzialność za decyzje dotyczące mieszkańców?

Na pewno nie jest tak do końca. Należy pamiętać, że występuje czynnik polityczny oraz czynnik ludzki. Nie można w całej machinie biurokracji zapominać o rzeczy najważniejszej, czyli o mieszkańcach. Często bywa niestety tak, że urzędnik spoglądając zza biurka zapomina dla kogo tutaj jest. Często staram sobie przypominać „Jarek, jesteś tutaj dla mieszkańców, a nie mieszkańcy dla Ciebie”.

To właśnie jest jedną z idei samorządu lokalnego, czyli przybliżenia spraw lokalnych do mieszkańców. Czy w takim razie mieszkańcy dzielnicy Bemowo, mają możliwość partycypowania w decyzjach władz lokalnych?

Współpracujemy z organizacjami pozarządowymi. Planujemy cykliczne spotkania z tymi instytucjami, które wbrew pozorom stają się silne, co nas bardzo cieszy i mobilizuje jednocześnie do podejmowania nowych przedsięwzięć. Jeżeli chodzi o kontakt bezpośredni z mieszkańcami, to oczywiście każdy ma możliwość umówienia się na prowadzone prze ze mnie poniedziałkowe dyżury, dzięki którym możemy poznać postulaty płynące bezpośrednio od mieszkańców.

Jaki wpływ na samorząd lokalny mają rozporządzenia naczelnych organów państwa?

Niektóre decyzje wymagają od nas natychmiastowej reakcji. Przykładowo wycofanie znaczków skarbowych, co w sumie było słuszną decyzją, wymusiło na nas wprowadzenie dodatkowych kas w wydziale obsługi mieszkańców. W przeciwnym wypadku mieszkańcy czekali by w długich kolejkach. Ważne, aby zmiany w prawie były bardzo szybko wprowadzane w życie, dlatego zespół prawny jest niezwykle istotny dla działalności całego samorządu.

Czy samorząd warszawski ma swobodę w podejmowaniu autonomicznych inicjatyw i czy zgadza się Pan z hasłem: „Myśl globalnie, działaj lokalnie”?

Na szczęście zmierzamy w kierunku decentralizacji. Ostatnie lata rządów w Warszawie pokazały, że decyzje z ratusza narzucały cały system rozwiązań dla poszczególnych dzielnic. W tej chwili zmieniła nam się wizja Warszawy. Owszem, jesteśmy jedną wielką Warszawą, ale działamy na swoim lokalnym polu. Pod tym kątem hasło „Myśl globalnie, działaj lokalnie” doskonale wpisuje się w politykę miasta stołecznego.

Jakie główne szanse dla Warszawy widzi Pan w najbliższych latach?

Oczywiście jest to związane z rozbudową infrastruktury. W Warszawie jeszcze nigdy nie było tylu inwestycji co obecnie. Na samym Bemowie powstaje na przykład 3 tysiące mieszkań. Zależy nam, aby do naszej dzielnicy poprowadzić w końcu linie metra. Myślę, że Warszawę stać na dofinansowanie nowych technologii, aby przyśpieszyć planowaną na 2009 r. rozbudowę linii metra na Bemowo. Jesteśmy także otwarci na programy inwestorów prywatnych. Zależy nam, aby wykorzystać każdą możliwość w celu rozwoju miasta. Nie możemy zmarnować szansy jaka przed nami stoi.

Wróćmy do kwestii komunikacji z mieszkańcami. W jaki sposób mieszkańcy Bemowa mogą dowiedzieć się o podejmowanych przez władzę decyzjach?

Zależy nam na transparentności życia samorządowego. Chcemy zmodernizować poprzedni biuletyn informacyjny w taki sposób, aby nie było to pochwalne pismo na rzecz „pięknego burmistrza”, a stało się źródłem wiarygodnego informowania mieszkańców o życiu dzielnicy. Miesięcznik wkrótce trafi do mieszkańców. Pokażemy w nim Bemowo od różnych. To samo dotyczy witryny internetowej, którą chcemy uporządkować. Zależy na nam na wprowadzeniu życia wśród mieszkańców Bemowa. Swoją aktywność będzie można także spożytkować na lokalnym forum internetowym.

Bemowo jako jedyna dzielnica przygotowało przywitanie Nowego Roku pod Ratuszem. Czy mieszkańcy Bemowa mogą liczyć na cykliczne zabawy publiczne?

Oczywiście dbamy o urozmaicenie życia mieszkańców. Jest to wpisane w naszą strategie działań. Dysponujemy salą widowiskową, która mieści 300 osób, będziemy robić koncerty, imprezy, festyny – to wszystko ma celu integrowanie lokalnego środowiska.

Czego życzyłby Pan sobie i mieszkańcom w 2007 roku?

Przede wszystkim, aby pani profesor Hannie Gronkiewicz-Waltz udało się przeprowadzić reformę w statucie miasta, który spowoduje większą decentralizację samorządu w Warszawie. Chciałbym, aby wszystkie ważne decyzje, które dotyczą mieszkańców Bemowa były podejmowane tutaj na miejscu. Bardzo ciężko dostosować się do informacji np. o budowie nowych kompleksów mieszkaniowych, która jest podejmowana na szczeblu centralnym. Mam nadzieję, że 2007 rok przyniesie zmiany w tym kierunku. Tylko decentralizacja decyzji i sprawny proces zarządzania może spowodować rozwój dzielnicy i całej Warszawy. Wierzę, że się to uda z korzyścią dla wszystkich.