|
Powoli odchodzimy w Polsce od lobbingu, który wyłącznie kojarzył się ze sprawami typu „Afera Rywina”. W ostatnim czasie powstało wiele firm, które postawiły sobie za cel nadanie lobbingowi wizerunku profesjonalnej i wolnej od podejrzeń usługi. Nie jest to proste. „Konkurencja” jest nadal silna, o czym przekonują nas kolejne afery demaskowane przez prasę.
MP: Czym dla Pana jest lobbing?
Olgierd Świerzewski: Dla mnie lobbing to połączenie technik rodem z marketingu i rzetelnej wiedzy merytorycznej, na podstawie której buduje się logiczną, trudną do obalenia argumentację.
Jak wygląda lobbing w Polsce? Kto wykonuje zawód lobbysty?
Powoli odchodzimy w Polsce od lobbingu, który wyłącznie kojarzył się ze sprawami typu „Afera Rywina”. W ostatnim czasie powstało wiele firm, które postawiły sobie za cel nadanie lobbingowi wizerunku profesjonalnej i wolnej od podejrzeń usługi. Nie jest to proste. „Konkurencja” jest nadal silna – o czym przekonują nas kolejne, demaskowane przez prasę, afery. Moja kancelaria należy do międzynarodowej sieci prawniczej DLA Pipier Group, która ma silny zespół prawników i doradców świadczących usługi lobbingowe. W Stanach Zjednocznych dla DLA Piper pracują były sekretarz obrony William Cohen czy były szef NATO sir George Robertson. W Polsce kancelaria prawna świadcząca usługi lobbingowe jest rzadkością.
Czy można powiedzieć, że istnieje już w Polsce zawód lobbysty? Czy może jest to raczej praca okazjonalna, dodatkowa?
Znam kilka firm, dla których lobbing jest już kluczowym źródłem dochodu.
Jakim wykształceniem i doświadczeniem powinien wykazać się dobry kandydat do wykonywania tego typu usług?
Lobbing często wiąże się z kojarzeniem partnerów biznesowych lub też udziałem w pracach legislacyjnych. Stąd też odrobina przygotowania prawnego i biznesowego jest przydatna. Czasem, w dyskusji nad konkretnym zagadnieniem dotyczącym określonej branży najlepszym lobbystą może okazać się osoba ciesząca się autorytetem w tej wąskiej dziedzinie sektorowej.
Jak Pan ocenia regulację prawną dotyczącą lobbingu w Polsce?
Cieszę się, ze powstała. To pierwszy krok ku stworzeniu mechanizmu szerokich konsultacji wokół powstających aktów prawnych. W OECD stworzono katalog pytań, które stanowią klucz do odpowiedzi na pytanie czy regulacja w ogóle jest potrzebna i komu miałaby służyć. Marzę, by dziś w ramach oceny skutków regulacji wszyscy byli zobligowani do odpowiedzi na te pytania. Może uniknęlibyśmy pytań skonsternowanych przedsiębiorców, którzy pytają wciąż o sens przepisów.
Jakie są jej zalety a jakie wady?
Główną zaletą jest to, że powstała i stanowi ramy dla powstawania profesjonalnego lobbingu. Wad ma kilka, przede wszystkim niektóre zbyt ogólnikowe przepisy jak choćby te, zgodnie z którymi kierownicy urzędów mają obowiązek zapewnienia odpowiednich warunków do prowadzenia działalności lobbingowej. Im bardziej ogólne sformułowanie tym w praktyce trudniejsze do wdrożenia.
Co by Pan zmienił?
Stworzył ustawę o konsultacjach społecznych, którym podlegałyby projekty aktów prawnych już w fazie koncepcji. Wówczas argumenty merytoryczne stanowiłyby silniejsze oręże niż ma to miejsce dzisiaj.
Jak wygląda w praktyce wykonywanie usług lobbingowych w Polsce? Słyszałem o problemach ze strażą marszałkowską. Czy mógłby Pan powiedzieć coś na ten temat?
Musi upłynąć trochę czasu zanim stanie się to codziennością i nie będzie budzić niewłaściwych skojarzeń. Dziś nadal wiele osób nie wie jak odnosić się do lobbystów i jakie przysługują im prawa.
Jak wyglądają regulacje prawne lobbingu w innych krajach? Czego brakuje w Polsce?
Myślę, że nasza regulacja nie różni się aż tak wiele od regulacji zachodnich. Problem stanowi raczej brak dobrych doświadczeń lobbingowych, które budowałyby pozytywny obraz lobbysty i jego usług.
Rynek usług lobbingowych w przyszłości w Polsce?
Coraz bardziej włączony w rynek europejski. Dziś wiele kluczowych decyzji zapada w Komisji Europejskiej przygotowującej projekty Dyrektyw. |