|
Czy z człowieka z ulicy da się wykreować polityka, który wygra wybory? Eksperci od marketingu politycznego podpowiadają, jak odnieść sukces. Na wybory jak znalazł.
Samotny strzelec czy partyjniak?
- To mało realne, aby bez zaplecza politycznego odnieść sukces. Ale jest też inna opcja - często partie biorą na swoje listy sympatyzujących z nimi ludzi, którzy niekoniecznie są działaczami partyjnymi. Taka osoba musi mieć pożądaną przeszłość, zasługi i rokować, że nie tylko zapewni sobie wygraną, ale również zbierze dla partii jak najwięcej głosów. To forma rekompensaty za udostępnienie cennego w końcu miejsca - mówi Jarosław Nadolski, PR-owiec z firmy ICD, która przygotowuje polityków do wyborów.
I dodaje: - Dobrym przykładem jest wasz prezydent Tadeusz Truskolaski. Ekonomista, wykładowca uniwersytecki, bezpartyjny, ale o poglądach zbliżonych do tych, jakie głosi PO. Myślę, że był to strzał w dziesiątkę dla Białegostoku.
Niezbędne cechy
Aby zwykły człowiek stał się atrakcyjnym kandydatem dla wyborców, musi odpowiadać idealnie na zapotrzebowanie społeczne określonej grupy osób.
- Jeśli startuje w barwach Samoobrony, nie musi być rolnikiem. Jednak powinien orientować się we wszystkich potrzebach tego elektoratu i na pewno występować w obronie najbiedniejszych. Ale już startować z listy PO bez wyższego wykształcenia, to ryzyko. Będąc w PiS trzeba chodzić do kościoła. To absolutne minimum. - stwierdza Nadolski.
Politycy powinni także wzbudzać zaufanie. Jaki jest więc plan minimum?
- Radziłbym wręcz ukrywać cechy, które są czysto pragmatyczne, na przykład znajomość ekonomii, skomplikowanych zagadnień finansowych, wąskich specjalizacji z nikomu nic niemówiących dziedzin. Opłaca się mieć unormowaną sytuację rodzinną, stabilną finansowo (absolutnie nie wolno się obnosić ze swoją zamożnością!), trzeba być komunikatywnym i wrażliwym na potrzeby elektoratu.
Trzeba się czymś wyróżniać
Nawet przeciętny Kowalski chcąc wygrać wybory, musi znaleźć chociaż jedną rzecz, która odróżni go od innych kandydatów. Kreując się na człowieka przeciętnego, bezwzględnie trzeba się wyróżniać, nie wolno być nijakim.
- Człowiek znikąd to na przykład Kazimierz Marcinkiewicz. Przeciętny nauczyciel fizyki, nikt specjalny. Jednak w rządzie wyszło z niego zwierzę polityczne, a równocześnie zdobył ogromną sympatię zarówno elektoratu PiS, jak i innych opcji. Jego nie dało się nie lubić. Patrząc na niego, myślimy zwykły facet. Jednak nieszablonowość jego zachowań mówiły - to jest ktoś! W końcu przecież jeśli przechodzimy obok straganu z zielonymi jabłkami, to w oko wpadnie nam tylko to, które jest choć trochę czerwone - przekonuje Nadolski.
Potwierdza to również Izabela Żylińska z pisma "Marketing Polityczny"
- Kandydat musi znaleźć swój styl. W zależności od strategii może być to oryginalny lub elegancki strój, wielodzietna lub typowa rodzina: dwoje rodziców plus dziecko. Wszystko zależy od elektoratu.
Podobne zdanie ma Nadolski
- Nie wystarczy już błękitna koszula, buty za tysiąc złotych i solarium. Wszystko musi nieść przesłanie, np. ubranie polskiej firmy, bo trzeba wspierać rodzimą przedsiębiorczość.
Jak prowadzić kampanię, aby wygrać
Czy warto skupić się na jednym medium, czy może w ogóle zrezygnować z reklamówek i stać na ulicy z mikrofonem? Jaka strategia jest najkorzystniejsza?
- Aby dostać się do parlamentu, trzeba zdobyć kilkadziesiąt tysięcy głosów. Dlatego nie należy rezygnować z żadnej drogi dotarcia do elektoratu. Ale o ile starsze osoby przeczytają ulotkę i przyjdą na spotkanie przedwyborcze, to do młodzieży trafi internet, SMS, reklama na billboardzie - stwierdza Nadolski.
- Nie znam takiego przypadku, że ktoś wykupił sobie na przykład billboardy, zamknął się w domu i wygrał wybory. To niemożliwe. Trzeba atakować wyborcę z każdej strony - dodaje Izabela Żylińska.
Jak zgodnie przyznają eksperci, nawet gdyby wszyscy specjaliści od wizerunku się zebrali i chcieli wykreować idealnego posła, na pewno im by się taka sztuka nie udała.
- Często decydują emocje, spojrzenie w oczy (koniecznie dłuższe niż dwie sekundy!), czasem mechanizm pierwszego miejsca. Wybory to tak naprawdę gra wojenna. Kandydata można wiele rzeczy nauczyć, oszlifować jak szlachetny kamień, jednak musi reprezentować poglądy, jakich oczekują wyborcy. Na lewicy trzeba być społecznikiem, w centrum wypada być wyważonym liberalnym wykształciuchem, a na prawicy koniecznie trzeba chcieć rozliczenia z przeszłością. Ważna jest także prezencja, głos, umiejętność przemawiania. Niestety prawie z każdego można zrobić polityka - puentuje ze smutkiem Nadolski.
Szacunkowe koszty kampanii
- billboard ciągnięty za samochodem
15 dni 2 000 zł netto
30 dni 3 000 zł netto
- Wydrukowanie dwustronnego billboardu:
750 zł netto
- Reklama na autobusie
1 miesiąc 9 000 zł netto
2 miesiące 11 500 zł netto
- Druk ulotek (4000 sztuk)
840 zł netto
- Nalepka na samochód
10 sztuk 8 zł netto
- Wynajęcie Auli Magny w Akademii Medycznej
sala 650 zł netto/godzinę
hall 300 zł netto/cała impreza
- 30-sekundowy spot reklamowy w POLSACIE
69 200 zł (podczas poniedziałkowego "Mega Hitu")
- Koszt całej kampanii w jednym okręgu wyborczym
ok. 300 000 zł |