W odpowiedzi na skandaliczną kreację PDF Print E-mail
Written by Łukasz Cieniak   
Monday, 30 November 2009 14:07

Co raz więcej kampanii reklamowych - politycznych oraz komercyjnych - korzysta z niekonwencjonalnych metod promocji.  Przekazy szokują, straszą, wywołują przeróżne oddczucia i wbijają się do świadomości odbiorców. W opozycji do bezkompromisowych form reklamowych stają prześmiewcy reklam - organizacje kontestujące frywolne utwory reklamowe...

Agresywne kampanie reklamowe, które za wszelką cenę chcą zmusić konsumenta do kupna stają się obiektem ataku różnych środowisk. Przykładowo w późnych latach 70. powstało kilka grup artystycznych walczących z oficjalnymi kampaniami reklamowymi. Twórcy Billboard Liberation Front z San Francisco, australijskiej grupy BUGAUP (Billboard Utilising Graffitists Against Unhealthy Promotions) przestawiali słowa, zmieniali grafikę w billboardach papierosów, alkoholu, Coca-coli. Od 1989 r. w Kanadzie i USA działa Adbusters Media Foundation - stowarzyszenie artystów, aktywistów, pisarzy. Stworzył je Kalle Lasn, emigrant z Estonii, producent filmów dokumentalnych, wściekły na komercyjne stacje telewizyjne, które nie chciały poświęcić czasu antenowego jego 30-sekundowemu spotowi o ginących lasach. Dziś wydaje lewicowe pismo "Adbusters", sprzedaje ekologiczne i ostentacyjnie nieologowane produkty (od koszulek i butów po książki) i wrzuca do YouTube klipy nawołujące do bojkotu telewizji, agencji reklamowych, korporacji. Jest w Stanach ikoną społecznego aktywizmu.

W wywiadzie udzielonym na łamach Gazety Wyborczej Kalle Lasn stwierdza, że walka z billboardami wymyślonymi przez agencje reklamowe ma sens tylko pod warunkiem, że anarchistyczne prace wygrywają inteligencją, poczuciem humoru, wizualną zabawą, siłą przekazu, a niewielu anarchistów ma pomysły, dzięki którym ludzie interesują się antyreklamami w takim samym stopniu, jak reklamami. Jak mówi Lasn, coś się zmieniło od lat 90., kiedy jego magazyn "Adbusters" zdobywał popularność w Stanach, a obecnie  kupują go twórcy reklam, którzy czytają "Adbusters" również dlatego, żeby to wykorzystać. Niestety, ich prowokacje polegają najczęściej na używaniu tabu, takich jak życie seksualne nastolatków albo anoreksja. Dyskusyjne jest korzystanie z tych tematów, żeby sprzedawać ubrania, dezodoranty, czekoladki – czytamy w Gazecie.

Co raz więcej kampanii reklamowej korzysta z niekonwencjonalnych metod promocji. Agencja Koledzy, autorzy kampanii reklamowej Virginity promującej ubrania marki House, organizowała zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o wspieraniu dziewictwa. W myśl projektu ustawy państwo polskie będzie wypłacać miesięczne świadczenie rentowe w wysokości 1 tys. zł wszystkim tym, którzy zachowają dziewictwo, za każdy miesiąc powyżej 18. roku życia. I choć trudno ten projekt traktować poważnie, w mediach odbywają się dyskusje na ten temat. Kuba Wojewódzki w koszulce z logo marki opowiadał w swoim programie o akcji Virginity, ludzie zachowujący czystość przedmałżeńską udzielali wywiadów w "Dzień dobry TVN". Choć do Rady Reklamy, organizacji walczącej z nieetycznymi przekazami reklamowymi, w ciągu miesiąca wpłynęło na tę kampanię 300 skarg (dwa razy więcej niż na wszystkie reklamy w całym ubiegłym roku), nie pojawił się żaden antybillboard. Trudno protestować przeciw reklamie, która udaje promowanie pozytywnych postaw.