|
Partie coraz poważniej traktują Internet jako jedną z przestrzeni umożliwiających prezentowanie ludzi i programów, nie tylko z okazji kolejnych wyborów parlamentarnych, prezydenckich czy samorządowych. W Polsce coraz więcej osób korzysta z Internetu co dla ugrupowań politycznych oznacza, że coraz więcej wyborców tam właśnie szuka o nich informacji. Obserwacja formy i treści na nich prezentowanych może powiedzieć nam wiele o naszej klasie politycznej oraz stanie rozwoju naszej młodej demokracji.
Nie ma w tej chwili w Polsce większej siły politycznej, która by nie miała swojej wizytówki w cyberprzestrzeni. Każda partia ma stronę internetową – najczęściej o strukturze portalu. Można zaobserwować w tym obszarze działalności marketingowo-politycznej znaczący postęp w stosunku do tego co można było zobaczyć jeszcze dwa-trzy lata temu. Strony są nie tylko bogatsze w informacje ale i zawierają elementy interaktywne (fora dyskusyjne, możliwość komentowania artykułów). Niektóre ugrupowania mają nawet osobne serwisy WWW oddziałów regionalnych. Strony są starannie dopracowane pod względem graficznym i strukturalnym. W prawie każdej są pewne błędy czy niedociągnięcia, a w niektórych nawet elementy śmieszne.
Podstawowe elementy, czyli co chcemy znaleźć na stronach
Standardowymi elementami witryn partyjnych są działy z aktualnościami i komentarzami, przedstawieniami programów, danymi o strukturach partyjnych, a także galerie zdjęć i multimediów. Niektóre posiadają również pewne funkcje interaktywne np. możliwość wpisywania komentarzy lub forum dyskusyjne. Część także newsletter.
Praktycznie każdy serwis ma archiwum, w którym są przechowywane starsze posty nie wszystkie jednak mają sprawne wyszukiwarki (na stronie Socjaldemokracji Polskiej wyszukiwarki nie ma w ogóle). Forma wirtualnego komunikowania jaką jest czat pozostaje całkowicie niedostępna. Można oczekiwać, że wirtualna wizytówka partii dostarczy nam wszelkich podstawowych informacji na jej temat. Na stronach Prawa i Sprawiedliwości nie znajdziemy jednak np. adresów oddziałów lokalnych. Zamiast nich są dane dotyczące biur poselskich. Na stronach Samoobrony brakuje z kolei ujednoliconej prezentacji programu. Tego typu braki mogą wskazywać na pewne niechlujstwo twórców i niedopilnowanie webmasterów i redaktorów przez osoby odpowiedzialne za PR i marketing. Żadna witryna, poza tą należącą do PiS, nie posiada dokładnej prezentacji głównych działaczy oraz posłów i senatorów. Tymczasem to ludzie, a zwłaszcza liderzy, decydują o sukcesie ugrupowania. Sieć, podobnie jak inne media, rozwija się, ewoluuje, dlatego twórcy witryn partii powinni uważnie obserwować najnowsze trendy w świecie środków przekazu. Kiedyś wystarczała skromna prezentacja dziś internauci oczekują bieżących komentarzy, pytania o opinie i zaproszenia do dyskusji. Styl komunikowania jest równie ważny jak jego treść. Zawartość strony to kolejne narzędzie do budowania wizerunku. Podstawą porozumiewania jest użycie odpowiedniego „kodu” – stosownej formy. Jeśli czegoś brak oddziaływanie, porozumiewanie nie jest w pełni skuteczne.
Partyjne aktualności? Bez komentarza...
Tym co sprawia, że witryny internetowe są popularne i chętnie odwiedzane są aktualności. Większość witryn partyjnych jest aktualizowana codziennie. Duża część wiadomości nie dotyczy jednak działalności partii czy też ich liderów lecz jest komentarzem czy też samą informacją o rozmaitych bieżących sprawach politycznych. Aktualności partyjne ograniczają się natomiast często do cytatów z wypowiedzi polityków wygłoszonych w różnych mediach. W taki sposób są zorganizowane newsy w witrynie Prawa i Sprawiedliwości. Czy jest to dokładnie to czego oczekują użytkownicy sieci? Można mieć wątpliwości. Zapewne w przyszłości biura prasowe poszczególnych partii i osoby odpowiedzialne za redagowanie serwisów WWW zmienią nieco sposób ich redagowania. Powinno być bardziej twórcze, kłaść większy nacisk na wzbogacenie prezentowanych informacji, jak również ukazywanie wydarzeń związanych z działalnością struktur lokalnych czy mniej znanych polityków, parlamentarzystów czy senatorów. Znamiennym jest fakt, że w żadnej witrynie nie znajdziemy stale publikowanych informacji o działalności samorządowców. Tak jakby to, co robią decydenci na niższym szczeblu władzy nie miało żadnego znaczenia. Brakuje także – na stronach głównych – informacji o działalności oddziałów regionalnych ugrupowań. Niektóre partie (np. Platforma Obywatelska) mają osobne strony dla struktur lokalnych, pomimo to bardziej znaczące wiadomości powinny być publikowane w witrynach oficjalnych, centralnych. Ciekawym pomysłem jest odwołanie do treści blogów polityków. Blogi są teraz bardzo modne i chętnie czytane. Jeśli prowadzą je interesujący ludzie, mogą mieć spore znaczenie marketingowopolityczne i wpływać na popularność serwisu. Odniesienia do blogów można znaleźć w witrynach SLD, SDPL i LPR. Sojusz Lewicy Demokratycznej publikuje na stronie fragmenty postów m.in. Joanny Senyszyn. Znajdziemy tam ponadto komentarze polityków tej partii dotyczące ostatnich wydarzeń umieszczane w dwóch działach: „Punkt widzenia” i „Komentarz tygodnia”. Nie można ich niestety komentować. Brak również forum dyskusyjnego. W tym lepsze jest PiS i PO. Strona Prawo i Sprawiedliwości posiada opcję publikowania komentarzy do wiadomości, a Platforma Obywatelska forum dyskusyjne. Własne fora posiadają także SDPL i Partia Demokratyczna. Komentarzami i dyskusjami nie są zainteresowane PSL, LPR i Samoobrona. Co ciekawe, w felietonie opublikowanym na stronach tej ostatniej, wspominając parlamentarną kampanię wyborczą, Julian Kosik pisze: „Dziś rola Internetu jest trudna do przecenienia. Jest to medium, które w hierarchii pozostałych instrumentów masowego przekazu wyprzedza prasę, a już na pewno jest bardziej skutecznym narzędziem komunikacji niż radio. Kandydatowi na Prezydenta Andrzejowi Lepperowi szczególnie zależy na kontakcie ze społecznością użytkowników Internetu. (...)”. Pan Kosik powołuje się również na moje badania – opracowanie „Posłowie Online. Raport o komunikacji elektronicznej i poselskich stronach WWW. Rok 2005”. Cytuje jednak wyłącznie pozytywną opinię o stronie kandydata na prezydenta Andrzeja Leppera przemilczając fakt, iż posłowie Samoobrony zajmują jedno z ostatnich miejsc jeśli chodzi o możliwość kontaktu drogą elektroniczną (w poprzedniej kadencji jedynie 4 posłów na 31 odpowiadało na e-maile).
Galerie zdjęć – album rodzinny partii
W sieci widać wyraźnie trend w kierunku „umultimedialniania” witryn. Coraz więcej można znaleźć materiałów fotograficznych, audio i video. Strony partii próbują nadążyć za tą modą. W wielu z nich zdjęcia nie są jednak podpisane (np. w witrynie PiS i Samoobrony). Nie wiadomo jakich wydarzeń są ilustracją, kiedy miały one miejsce i kto na nich jest przedstawiony. Tego typu działanie jest właściwie pozbawione celu. Na zdjęciach oprócz znanych polityków są również tacy, których imion, nazwisk ani pełnionych funkcji internauci znać nie muszą. Zdarzają się również zdjęcia bardzo amatorskie, słabej jakości, niewyraźne. Wydaje się, że o ile politycy zrozumieli wagę swojego wyglądu w telewizji o tyle nie dotarło do nich jeszcze, że podobnie starannie powinni dobierać zdjęcia publikowane na stronach WWW. Nie oznacza to, że wszystkie z nich powinny być pozowanymi fotografiami robionymi w studiu, nie należy jednak na siłę budować jak największej galerii. Zdjęcia nieestetyczne, niestarannie wykonane, źle wykadrowane czy też zawierające niepotrzebne elementy (np. fragmenty jakichś przedmiotów wystające z kadru) powodują wrażenie amatorszczyzny. Przypominają chwilami zbiory przypadkowych fotek z kolekcji rodzinnych. Z tego powodu nie wpływają korzystnie na budowanie wizerunku osób na nich przedstawionych ani samego ugrupowania. Uporządkowanie galerii również pozostawia sporo do życzenia. Np. na stronie SLD na głównym miejscu są wyeksponowane zdjęcia z referendum unijnego z roku 2003. W prezentacji PiS wszyscy politycy mają ucięte czubki głów (zabieg ten zastosowano na wszystkich zdjęciach, ma to być taki swoisty, oryginalny „styl” prezentacji). W witrynie Samoobrony opublikowano m.in. serię zdjęć z olimpiady specjalnej z Aten. Nie ma ani słowa o tym, co to ma wspólnego z działalnością partii. Jeśli nawet była tam delegacja ugrupowania to nie widać tego na żadnej fotografii. Multimedia jakie można znaleźć w serwisach to głównie telewizyjne reklamówki wyborcze oraz fragmenty audycji telewizyjnych czy radiowych. Produkcji własnej robionej na potrzeby stron WWW właściwie nie ma, chociaż przy dzisiejszej technice można to zrobić przy minimalnych kosztach. Pewien krok w tym kierunku wykonała Socjaldemokracja Polska, która umieściła nagrania przemówień swoich liderów. Nie są to jednak nagrania aktualne, lecz dokumentacja kampanii wyborczych. Dynamiczna rozbudowa działów multimedialnych świadczy o tym, że zagadnienie roli takich materiałów jest dostrzegany. W tym segmencie możemy się zatem spodziewać w najbliższej przyszłości dostrzegalnych zmian i poprawy jakości.
Internauci: zbiorowy milczący odbiorca
Wnioski jakie nasuwają się po takim nawet pobieżnym przejrzeniu stron partii są raczej mało optymistyczne. Internet jest wciąż traktowany jak rodzaj słupa ogłoszeniowego, na którym wywiesza się wirtualne ogłoszenia. Politycy chcą mówić do wyborców, ale nie chcą ich słuchać. Podstawowymi mankamentami stron są albo brak funkcji interaktywnych albo brak animacji np. na forach (vide: serwis Platformy Obywatelskiej czy też SDPL). Do rzadkości należą również sondy z pytaniami. Jeśli takowe się pojawiają to mają najczęściej służyć skrytykowaniu kogoś innego, bądź zapytaniu o problem nie związany bezpośrednio z działalnością danej partii. Z zasady nie dotyczą one oceny jej działań, liderów, programu czy planów, a więc kwestii kluczowych. Takie traktowanie internautów pokazuje, że są wciąż oceniani przez partie jako swego rodzaju „wirtualne zasoby wyborcze”. Nie docenia się specyfiki i aktywności tej grupy. To podstawowa rzecz, do której zmiany powinni się przygotować partyjni doradcy od marketingu politycznego. Demokracja to także umiejętność prowadzenia rozmowy z obywatelami. To nie tylko mówienie, ale i słuchanie. To otwartość na pytania, gotowość do odpowiadania. Wreszcie – zdolność modyfikowania swojego stanowiska, elastyczność. Nie wystarczy zmienić garnitur na lepszy i pozwolić się sfotografować profesjonalistom. Polityka to rozmowa, dyskurs społeczny. Uprawianie polityki online to włączenie się w wirtualny dyskurs. Sieć to wielkie wyzwanie dla polskich polityków niewątpliwie także z powodu ich przyzwyczajenia do działalności w pewnym oderwaniu od wyborców. W cyberprzestrzeni obowiązuje specyficzny egalitaryzm. Podsumowując – umiejętności wykorzystania możliwości komunikacyjnych w cyberprzestrzeni są ciągle jeszcze czymś, co nasi polscy politycy muszą sobie przyswoić. Prędzej czy później okaże się, że Internet jest przestrzenią, w której trzeba istnieć i nie jest to możliwe bez przyjęcia zasad, które stanowią istotę działania tego medium.
Ewa Borowik-Dąbrowska
<!-- /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal {mso-style-parent:""; margin:0cm; margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:12.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} span.small {mso-style-name:small;} @page Section1 {size:612.0pt 792.0pt; margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; mso-header-margin:35.4pt; mso-footer-margin:35.4pt; mso-paper-source:0;} div.Section1 {page:Section1;} -->
|